Jak już wspomniałam w ostatnim poście, przybyło nas. Miłości i radość podwójna ilość, jednak czas wrócić do rzeczywistości i odkurzyć aparat tym barskiej że mam kogo fotografować. To malutki debiut mojego smerfa, jednak na więcej musicie jeszcze poczekać. Jego wielkie ciemnoszare oczęta sprawiają, że miękną mi kolana. Maleńkie rączki i stópki...co ja tu będę się produkować.
Zobaczcie sami.
0 komentarze